• Wpisów: 11
  • Średnio co: 117 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 11:17
  • Licznik odwiedzin: 5 582 / 1406 dni
 
lalakala112342525
 
Siemka :D Jutro nie pojawi się wpis ,bo jadę z klasą do kina na film ,,Igrzyska śmierci :Kosogłos '' Dzisiaj tak jak obiecałam prezentuję wam moje opowiadanie :)
--------------------------------------------------
,,Angel ''
Jestem jak kwiat ........ Tak łatwo mnie zranić. Jestem jak motyl. Tak trudno mnie złapać. Jestem jak nadzieja. Tak łatwo mnie stracić. Jestem jak wiatr. Tak trudno mnie zatrzymać. Jestem jak kropla deszczu. Żyję chwilą.


Te słowa idealnie opisywały Isabellę ,16 letnią uczennicę pobliskiego liceum . Była niezwykłą dziewczyną o anielskiej twarzy i błękitnych oczach .Miała długie ,proste blond włosy ,które lekko okalały jej twarz . W szkole nie była jedną z tych dziewczyn ,którym zależy na popularności .Wolała trzymać się z ubocza i nie rzucać się w oczy .Gdy miała 10 lat ,zginął jej najlepszy przyjaciel .Dla dopiero dorastającej Belli ,to był cios z którego nie mogła się otrząsnąć . Podczas snu ,w jej głowie zawsze brzmiał głos Jamieg’o ,, Zawsze będę przy tobie .Niedługo się zobaczymy ‘’Bagatelizowała to ,gdyż jej mama poradziła jej by o nim zapomniała . Jak mogłaby go zapomnieć ? Te radosne piwne oczy i szczery uśmiech . Postanowiła że nigdy nie pozwoli sobie wymazać go z serca .Codziennie modliła się o spokój jego duszy ,bo to przynosiło jej ukojenie i poczucie bliskości .

Tego dnia siedziała na ławce w opustoszałym parku przeczesując palcami swoje blond włosy, które lekko opadały na jej kurtkę. Wyciągnęła z torebki jedną ze swoich ulubionych książek, którą z niewiadomych przyczyn lubiła nosić przy sobie. Rozejrzała się kilkakrotnie wokół siebie, otworzyła ulubiony fragment i przeczytała : Poza tym jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada cicho na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.’’

Nagle zauważyła że zaczyna padać śnieg .Uśmiechnęła się sama do siebie ,uwielbiała zimę .

Zawsze wydawała jej się taka magiczna ,gdy była mała wyobrażała sobie że to anielski puch strzepywany z chmur . Rozpromieniła się przypominając sobie tę myśl i spojrzała w niebo. Zerknęła na zegarek 16 :00 .Muszę już iść –pomyślała i ruszyła w stronę skrzyżowania dróg .

Rozmyślała o zbliżającej się zabawie szkolnej . Zasmuciła się uświadamiając sobie że nie ma partnera . Jej przyjaciółki mają troskliwych chłopaków ,a ona nie ma nikogo .

Nie podejrzewała że idzie prosto pod koła rozpędzonego samochodu .Gdy kątem oka zorientowała co się dzieje ,skamieniała z przerażenia ,zamykając oczy .Nagle poczuła ,że ktoś popycha ją na drugą stronę. Ocknęła się na chodniku ,cała i zdrowa .Usłyszała nad sobą głos :

-Wszystko w porządku ? – ujrzała chłopaka w jej wieku .Miał brazowe ,wyraziste oczy z długimi rzęsami i wyglądał tak jak …Jamie !!!

-Tak ,to znaczy …nie .Kim jesteś ? – dziewczyna była przerażona ,nie wiedziała co ma o tym myśleć .

- Justin a ty ? – posłał jej troskliwy uśmiech ,a jednocześnie wydawał się być zaniepokojony .

- Isabella ,ale mówią na mnie Bella – wydukała ,wciąż zaciekle się w niego wpatrywała .

-Miło mi – odparł i podał dłoń ,pomagając jej wstać. – Chcesz żebym cię odprowadził do domu ? –zapytał

- To nie będzie konieczne ,dziękuję za uratowanie życia . Muszę już iść .Może się jeszcze zobaczymy – bąknęła ,choć gdyby nie była w takim szoku z pewnością dziękowała by mu ponad dziesięć razy .

Następnego dnia ,obudził ją dźwięk budzika . Czas do szkoły .Wygramoliła się z łóżka ,przetarła oczy .Usiłowała sobie przypomnieć czy to co wydarzyło się wczoraj ,to był sen czy jawa . Ubrała swoją ulubioną bluzkę z kołnierzykiem i granatowe jeansy .Włosy związała w zgrabną kitkę .Dwa kosmyki puściła wolno ,lubiła delikatny nie ład .Spakowała swoje rzeczy do szkoły .Nagle coś ją tkneło ,na dnie plecaka zauważyła białe ,duże puszyste pióro .Przemknęła jej myśl ,że to jakiś ptak zgubił je na chodniku . Jednak ono delikatnie błyszczało ,jakby było posypane złotym brokatem . Była w szoku ,z odrętwienia wyrwało ją wołanie mamy .

- Bells ,już późno .Musisz się pośpieszyć ,bo nie zdążysz na lekcję .

Nastolatka szybko schowała pióro do szkatułki ,które dostała na urodziny .

Lekcje rozpoczęły się punkt 8 . Pani Brown po krótkim ,,Dzień dobry ‘’ powiedziała :

- Mamy dzisiaj przyjemność powitać nowego ucznia w naszej klasie .Zapraszamy – zawołała

Do klasy wszedł ON . Bellę poczuła ucisk w gardle ,oczywiście swoim zachowaniem nie zwróciła uwagi wychowawczyni .Postanowiła że będzie udawać że widzi go po raz pierwszy .

- Cześć ! Jestem Justin Taylor . Przeprowadziłem się niedawno z rodzicami .Mieszkam ulicę stąd .Interesuję się muzyką i motoryzacją .Uwielbiam także literaturę.- powiedział ,wzbudzając zaciekawienie klasy .

- Witamy cię ! Proszę ,usiądź w 3 ławce ,obok Isabelli – poinformowała ,uśmiechając się z przekąsem .

Serce nastolatki biło w zawrotnym tempie ,gdy Jus stanał obok niej .

-Cześć –szpepnął cicho

- Hej –odpowiedziała ledwo słyszalnie wbijając wzrok w zeszyt i lekko się rumieniąc .

Bella miała wrażenie ,jakby ta lekcja trwała wieki .Gdy zadzwonił dzwonek ,szybko zebrała się do wyjścia .Zatrzymała ją wychowawczyni

-Isabello ,z tego co widzę masz kiepskie oceny z matematyki .Sądze że powinien ktoś ci pomóc .Moze poprosisz kolegę z klasy ,aby wyjaśnił ci zaległy materiał – w jej ustach brzmiało to jak wyrok .Dziewczyna zbladła ,chciała coś powiedzieć ,ale usłyszała głos Justina .

-Ja mogę pomóc proszę panią .Świetnie radzę sobie z matematyką – powiedział entuzjastycznie .

Pani Brown uśmiechnęła się i dodała : - Widzisz Isabello ,Justin ci pomoże .Możecie iść .-

Nastolatka przytaknęła i pośpiesznie wyszła z klasy .

Następne lekcje minęły bez zbędnych niespodzianek . Po raz pierwszy cieszyła się że wychodzi ze szkoły . Przeszła ,już spory kawałek ,gdy do jej uszu dobiegł dźwięk biegnącej osoby .Obróciła się i zobaczyła JEGO .

- Hej ! To kiedy się spotykamy na korkach ? – zapytał zdyszany .Dopiero teraz dostrzegła że był w świetnej kondycji .

-Ym może u mnie ,dzisiaj .- odpowiedziała po długim namyśle.

- Zgoda ,to idziemy –powiedział ,gładząc rozwianą czuprynę .

Godzinę póżniej siedzieli w jej pokoju a chłopak ,próbował jej wyjaśnić regułę matematyczną .

-Więc dowolnym trójkącie na płaszczyźnie, kwadrat długości dowolnego boku jest równy sumie kwadratów długości pozostałych boków, pomniejszonej o podwojony iloczyn długości tych boków i cosinusa kąta zawartego między nimi tak ? – zapytała dziewczyna ,zachwycona tym że wreszcie zaczyna rozumieć .

- Zgadza się ,brawo – odpowiedział ,dodając po zastanowieniu –Zrobiłabyś coś dla mnie ?

-Co ? –zapytała lekko zaniepokojona ,zmianą wyrazu twarzy Jusa .

- Uśmiechnij się .Widziałem cię wtedy w parku .Usiłowałaś złapać płatki śniegu .Tak pięknie się uśmiechałaś – powiedział ,patrząc jej w oczy .

Po raz pierwszy Isa poczuła się wyjątkowa .Nikt jeszcze nie powiedział jej takiego komplementu .Chcąc nie chcąc naprawdę poczuła się szczęśliwa i jej kąciki nieśmiało uniosły się w delikatnym uśmiechu .

Z tygodnia na tydzień dla Belli Jus stawał się bardzo ważny .Mogła mu ufać i zawsze mogła na niego liczyć .Rozśmieszał ją do łez .

Tego dnia poszli za namową Jusa do parku .

-Przychodziłam tu z moim przyjacielem ,gdy byłam mała. – powiedziała cicho . Chciała powiedzieć mu dlaczego na początku go unikała. Zdziwiła się ,bo uśmiech powoli znikał z jego twarzy .Postanowiła drążyć temat .- Miał na imię Jamie .Zginął w wypadku samochodowym ,przeze mnie…

-Nie mów tak –niemal wykrzyknął i chwycił ją za ramiona .Dostrzegła żal w jego oczach .

-Taka jest prawda ,gdyby tego dnia poszłabym z nim na wycieczkę ,nie wsiadł by do samochodu ze swoją mama . – powiedziała ,czując że w łzy napływają jej do oczu .

Justin wbił wzrok w ziemię ,teraz on nie miał odwagi patrzyć na jej smutek .On zawsze będzie przy tobie –rzekł ,chwytając ją za dłoń .

Udała że nie słyszała ,tych słów i kontynuowała trudną dla niej rozmowę .

-Wiesz co jest najgorsze ,że … Nie potrafiła mówić dalej .Po prostu wyciągnęła zdjęcie jej przyjaciela z dawnych lat i pokazała mu .Zaczęła płakać .Wyglądasz jak on ,jesteś taki sam .Przecież to niemożliwe ,takie coś się nie zdarza .Justin nie wytrzymał szybko przycisnął swoje wargi do jej własnych, na ten krótki moment zapominając o świecie.

Ich usta poruszały się w idealnej synchronizacji, jakby były dla siebie stworzone.

Ich pocałunek był tak namiętny a zarazem tak delikatny ,jak dotyk płatków róż.

Nie czekał aż otworzy swoje lazurowe oczy ,po prostu pobiegł w inną stronę .Gdy znalazł się już w miejscu ,gdzie był bezpieczny .- Muszę jej powiedzieć .Proszę pozwól mi – powiedział w myślach .

Isabella długo rozmyślała nad tym co się stało w parku .Miała pewność że Justin coś ukrywa .Była zrozpaczona ,a jednocześnie szczęśliwa .Pocałował ją i uciekł .Jak mógł ? Czy on coś do niej czuje ? Podeszła do szafki ,a tam zobaczyła pióro .Dotknęła jego powierzchni ,mając wrażenie że trzyma w swoich rękach coś ważnego .Jedna z jej łez spadła na jego powierzchnię ,powodując że urosło .Nie mogła w to uwierzyć ,nic z tego nie rozumiała .Przez następne dni Justin unikał jej ,wręcz traktował ja jak powietrze .Nie potrafiła tego znieść .Podeszła do niego na przerwie i ze łzami wykrzyknęła :

-Dlaczego to robisz ? Co to wszystko ma znaczyć ? Nie możesz mnie tak traktować ,nie jestem rzeczą którą możesz się pobawić i wyrzucić .

Chłopak milczał ,jego oczy nie wyrażały żadnych emocji .

Wszyscy na korytarzu zaczeli się na nią oglądać . Z nadzieją czekała na jakąś odpowiedzieć .Z jego ust nie padło żadne słowo .Dziewczyna pobiegła do domu ,nie była w stanie wytrzymać tego że zrobiła z siebie idiotkę .Zobaczyła że na jej łóżku nie leży pióro ,lecz skrzydło ..anielskie .

To było najdziwniejsze co zobaczyła w swoim życiu .Gdy usneła zmęczona po cięzkich i jej problemów .Rano wybrała się do parku ,nie mogła uwierzyć gdy na ławce siedział ON .Już chciała ,odejść w przeciwnym kierunku .Powstrzymał ją jego głos .

-Bells ,zaczekaj ! Poczuła jego rękę ,chwytającą jej dłoń . Wszyscy mowili do niej Bella albo Isabella ,nigdy Bells .To przezwisko było zarezerwowane dla mamy i jej przyjaciela .Łzy zaczęły jej napływać do oczu .

- Wiem ,pewnie chcesz poznać prawdę .To ja Bello ,Jamie .Jestem aniołem .

- Co ? – zamurowało ją ,wpatrywała się w jego oczu ,które nabierały orzechowego ,lśniącego koloru .

- Nie mogłem znieść że twojego cierpienia .Codzienie o mnie myslisz . –zaczął ostrożnie

-Kocham Cię – powiedziała powoli ,patrząc na niego jak patrzyła na Jamiego .

- Ja też cię kocham .Uratowałaś mnie .Dostałem szansę ,życia jako człowiek ,jeśli mnie pokochasz ,tak jak ja ciebie .Wierzysz mi ? – powiedział ,to w tak radosnym tempie ,a jego ciało lśniło blaskiem ,który tylko ona widziała .

- Wierzę w anioły .Zawsze czułam twoją obecność .Ty mnie chroniłeś przed złem i ,,ocierałeś ‘’ łzy .

-Teraz możemy być razem –wyszeptał i pocałował ją .Bells poczuła jakby urosły jej skrzydła ,miała wrażenie że leci ,i nigdy nie upadnie .Jej bohater ,jej anioł zawsze przy niej będzie .

Najbliżsi naszemu sercu ludzie są jak anioły .Spadają z nieba ,pomagajac nam wstać z porażek ,dodają sił do walki ,nie opuszczają ,trwają do końca .Może i ty poznałeś takiego anioła ,tylko go nie dostrzegasz ? …..

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego